5 Sposobów na: Filtrowanie nowych zleceń, które dadzą Ci RAKA!

Łatwe zasady, które pozwolą łatwo sprawdzić, czy następny klient na stronę/grafikę będzie stanowił dla Ciebie ciągnący się problem, czy też po prostu – wyzwanie.

Przez kilka lat pracy na polskim rynku web developerskim oraz graficznym jestem w końcu w stanie usystematyzować tą nurtującą kwestię. Chyba każdy web developer lub grafik komputerowy obsługujący przedsiębiorstwa (i para-przedsiębiorstwa) na naszym rodzimym rynku jest w stanie wskazać zlecenia, które jawiły się najpierw jako łatwe, proste i przyjemne, ale ostatecznie przeistaczały swą naturę w niekończącą się mordęgę, źródło ogromnego raka złośliwego, pochłaniającego całkowicie każdą zdrową komórkę naszego developerskiego organizmu, ostatecznie dążącego do zawładnięcia również naszą duszą.

To właśnie to zlecenie, które wspominasz jeszcze przez kilka następnych miesięcy od momentu upragnionego zakończenia prac i wybłaganej na kolanach zapłaty za tenże projekt (zapłatę zrównującą Twą stawkę godzinową z tajwańską minimalną godzinówką oferowaną, przy taśmowym klejeniu podeszwy sportowych klapek marki KUBOTA).

Czujesz, wiesz, masz dowody na to, że potraktowano Cię nieuczciwie, bez szacunku i godności człowieka.

Jeśli zdarzyła Ci się więcej niż jeden raz współpraca z klientem, który w ten sposób okazał się kancerogenną hydrą w sztyfcie, to za pewne nurtuje Ciebie, poniższe pytanie. Musiałeś. Choć raz, chcąc ratować resztki sensu swego życia.

 

„Zapowiadało się tak dobrze! Czy nie dało się tego uniknąć?”

Spędziłem kilka nocy, rozpatrując w głębi duszy właśnie to pytanie. Najczęściej pijąc przy tym ogromne ilości alkoholu, przedzierając się między kunsztownymi restauracjami, a klubami muzycznymi i nawet całodobowymi pubami (po zamknięciu tych wcześniejszych). Całą noc siedząc w jednym miejscu (dla palących), paląc, pijąc, zakąszając, patrząc się w ścianę z obłędnym wzrokiem odzwierciedlającym naszą wewnętrzną walkę o odzyskanie integracji między swym ciałem, a duszą.

Prawie pięć lat pracowałem nad podstawową formułą. Formułą złożoną z zasad, które nazwałem musikami.

„Musiki”, to kwestie kardynalne. W nowym zleceniu, wykrywające błyskawicznie, jego rakogenny potencjał i wewnętrzną strukturę chwasta. Nie wiem jeszcze, czy udało mi się zdefiniować wszystkie musiki weryfikujące kancerogenność, chętnie wysłuchałbym porad w tej kwestii od jeszcze bardziej doświadczonych programistów/grafików.

 

„Musiki” Nowego Projektu

Czyli cechy nowego zlecenia, które muszą istnieć, aby móc bezpiecznie rozpocząć pracę.

  1. Spotkanie w biurze klienta.
    Klient musi wyrazić wolę spotkania u niego w biurze, abyśmy mogli zobaczyć jego firmę od środka. Tylko w ten sposób możemy przekonać się, czy dana osoba jest normalna. Jeżeli w biurze znajdują się pracownicy, którzy wykonują polecenia naszego klienta i posiadają nazwane stanowisko pracy, o określonym zakresie obowiązków (np. sekretarka, sprzątacz, administrator sieci, wspólnik etc.). Czerwona lampka powinna zapalić się nam, gdy w biurze zastajemy same stanowiska znane z korpo-nowomowy (np. junior account executive, senior account, account manager, key account manager, marketing manager, salesman etc. – więcej w „Korpomowie dla początkujących”). Prawdopodobnie jest to zasadzka na naszą wolną wolę, z której jak domino wyniknie brak pozostałych musików, a jak na dłoni wyjawi nam się chęć korpo-zniewolenia naszego freelancerskiego bytu.
  2. Cena po spotkaniu.
    Kolejnym musikiem kardynalnym jest kwestia tematu, którym jest koszt realizacji. Zostawmy tą kwestię na sam koniec. Jeżeli klient zapyta się o cenę dopiero na koniec spotkania w sprawie projektu, to bardzo dobry znak. Jeżeli nowy klient w pierwszym e-mailu pyta się o koszt strony i termin, to znak, że dzieje się coś ZŁEGO (Ks. Natanek – Zły duch przyjmuje postać dobra). Swoisty swąd Szatana pod postacią ekstraktu. Szatana penetrującego Internet, polującego aktywnie na osoby znajdujące się akurat w złym położeniu, istoty słabe w danym momencie. Taką, która, prawdopodobnie w akcie desperacji, usłyszawszy o bardzo prostym projekcie wizytówki strony – kilka zakładek, zaoferuje odpowiednio niską cenę i stosunkowo krótki termin realizacji. Dlatego najlepszym rozwiązaniem przy takim zapytaniu ofertowym jest uprzedzenie klienta na wstępie o lekkim braku czasu na taki projekt oraz zaproponowanie jak najwyższego kosztu realizacji. Kosztu wysokiego na tyle, aby nam samym, wydało się to dziwne i lekko wyolbrzymione. Jeżeli klient zgodzi się na te warunki (co często się zdarza), należy podejść do projektu w sposób urzędowy – umowa, pełny briefing, protokół dla każdego etapu pracy i rozpoczęcie prac po wpłaceniu zaliczki (ok. 30% ceny). To jedyny sposób, aby okiełznać bestię i mieć w garści wszystkie zasady gry dla naszej pracy, w naszej firmie, dla naszego klienta. Jakiekolwiek formy negocjacji czegokolwiek należy negować. Nie mamy czasu, mamy pieniądze, mamy klientów, wiemy co robimyKażda próba negocjacji naszej oferty jest de facto próbą oszustwa skierowaną w naszą stronę. Obniżasz cenę tylko, aby zatrzymać przy sobie klienta? Zastanów się. Tak nie postępuje nawet przydrożna prostytutka!
    Listy przykładowych projektów, które nie posiadają tego „musika” i na 99% dają RAKA:
    Programowanie – http://oferia.pl/zlecenia/programowanie-it/szukaj-proste
    – Grafika – http://oferia.pl/zlecenia/grafika-multimedia/szukaj-proste
  3. Wiedzieć dokładnie czego chce lub w ogóle nie wiedzieć czego chce.
    Ten „musik” budujemy na podstawie wymagań stawianych przez naszego klienta. Są tu dwie ewentualności:
    a) Jeżeli klient potrafi dokładnie zdefiniować jaką stronę/grafikę potrzebuje, odpowiada jasno na wszystkie pytania zadane mu odnośnie aspektów technicznych projektu, wskazuje na projekty, które mu się podobają, to bardzo dobry znak.
    Klient zna się na temacie i poszukuje wykonawcy pracy, którą sam mógłby wykonać. Dzięki temu wiemy, że człowiek ten, wie na czym polega nasza praca będzie w stanie pomóc nam, aby tylko szybko i dobrze zrealizować projekt.
    b) Jeżeli klient wyraźnie wskazuje, że się nie zna na Internetach i potrzebuje stronę, która będzie po prostu dobra, to bardzo możliwe, że trafiliśmy na nudnego klienta, któremu spodoba się wszystko co zrobimy, bo się nie zna. Należy jednak bardzo uważać. Często taki projekt okazuje się ostatecznie koniem trojańskim ze stadem lisów na pokładzieDlatego ważne jest wyciągnięcie jak największej ilości stron, czy grafik, które się podobają klientowi. Dobry briefing + zaliczka załatwią sprawę. Jeżeli klient będzie zmieniał zdanie w trakcie realizacji, to powołując się na briefing możemy go ładnie łapać za słowa. Zaliczka sprawi, że nie zniknie nagle bez odbioru, a wszelkie rewolucyjne zapędy do zawładnięcia nad naszą duszą zostaną stłamszone.
  4. Usługi lub ofertę klienta można określić w kilku zdaniach.
    Prosty musik. Pytamy się klienta, jakie dokładnie usługi lub/oraz produkty oferuje. Ponadto prosimy, aby określił jaki jest mniej więcej jego docelowy klient (z nowomowy – target). Jeżeli nie chce powiedzieć lub nie jest w stanie określić na czym polega dokładnie jego usługa, czym handluje lub jaki jest jego docelowy odbiorca, to wiedz, że „coś się dzieje”. W ten właśnie sposób później „diabeł atakuje jak wścieknięty.” To jest właściwie bilet do Rakolandii, krainy w której pod przeróżnymi formami:
    – zwiedzisz każde piętro czeluści,
    – poznasz wszelkie istniejące demony i upadłe anioły,
    – upodlisz się w łożu samego Belzebuba, Mefistotelesa, Lucyfera, antychrysta – arcyniewdzięcznika nad niewdzięczniki.

    W tym przypadku dosłownie wszystko stwarza pozory normalnego projektu, ale jest to tylko forma zasłony dla niekończącej się męki. Bezmiaru pytań odnośnie DOSŁOWNIE KAŻDEGO aspektu dotyczący projektu, aby uzyskiwać coraz to bardziej zawiłe i niekonkretne odpowiedzi oddalające nas od końca projektu. To wszystko przy jednoczesnym, regularnym i potęgującym się poczuciu winy, które wynika z aktywnych ataków ze strony klienta na owoce naszej pracy. Pracy wykonanej dokładnie według zaleceń klienta, pomimo naszych porad i bardzo trudnej ze względu na skomplikowanie.
    Zapytasz zapewne – Jak to możliwe, aby taka praca przerodziła się w mękę? To dość proste. Zazwyczaj klient, bez tego musika, jakim jest zdefiniowanie swoich usług, to w rzeczywistości tylko zwykły pionek sterowany odgórnie. Najczęściej zarządza nim małżonka, aczkolwiek nie jest to reguła, bo często potrafi to być też kolega informatyk z branży, kochanka, dziecko, wspólnicy spółki, „partnerzy z zespołu”. Takie osoby z jakiegoś powodu pojawiają się w naszym życiu głównie pod osłoną organizacji pozarządowych i firm, które są finansowane z budżetu państwa w sposób pośredni lub bezpośredni, w całości lub częściowoStruktury anonimowo wysyłające wysłannika-pośrednika, którym zdaje się być nasz „klient” są zazwyczaj zarządzane w sposób demokratyczny, często z udziałem dużej ilości kobiet. Stąd nasza praca podlega zawsze procesowi tzw. memłania. „Memłanie” polega na dogłębnym analizowaniu każdego wykonanego przez nas elementu strony pod każdym możliwym względem przez całe rzesze ludzi. Zespoły te lub pojedynczy zarządzający przekazują (najczęściej słownie) pośrednikowi swoje uwagi odnośnie projektu. Biedny pośrednik-wysłannik, najczęściej nieświadomie totalnie poddany zarządcom, próbuje nam przekazać te uwagi, udając, że sam do nich doszedł. Na nasze pytania odnośnie szczegółów dla danej zmiany najczęściej używa powtarzających się słów kluczowych, które nadużywają jego zarządcy.
    Przykładowo:
    – Chcieliśmy żeby była inna ta infografika. – pisze wysłannik (często mówi o sobie w liczbie mnogiej).
    – Mógłby Pan sprecyzować, co dokładniej należy zmienić? – odpowiadam (Jednocześnie wpadam właśnie w tarapaty, bo sam sobie zadałem to pytanie. Oni tego nigdy nie zapomną. Teraz będę musiał już do końca sam siebie pytać.)
    – W pierwszej wiadomości jest link do tego co nam się podoba. Zapomniał Pan? –
    klient tutaj zazwyczaj, po prostu, bez ceregieli stara się zrobić z nas głupków
    – Tak, pamiętam. Z tym, że przesyłałem wstępne projekty, które zaakceptował Pan. Co zatem dokładniej należałoby zmienić? –
    wracam do pierwszego pytania, już jako niewolnik semantyczny, który odpowiada na pytania i zadaje sam kolejne, sukcesywnie, aż do odgadnięcia zagadki
    – Muszą być bardziej subtelne. Jeszcze raz przesyłam link do tego co nam się podoba. Miało być to zupełnie inaczej niż Pan zrobił.
    I tak w nieskończoność. Na tym polega wyżej wspomniana męka i ciągnie się przez cały projekt, potęgując swą moc kancerogenną aż po sam koniec, a nawet i dłużej.
  5. Wszystko, tylko nie MLM i Szamani
    Ten musik jest dość niepozorny, ale równie istotny co pozostałe.
    a) Marketing sieciowy (MLM) kojarzy się najczęściej z Amway, czy FM Group, ale to tylko stare poczwary tej struktury, które są już bardzo przestarzałe w porównaniu do nowych odmian tego raka w sztyfcie. Dystrybucja przez Internet rozwinęła ten sposób funkcjonowania firm, przeniosła się na zupełnie inny poziom i sprawiła, że zarówno ja, jak i Ty, stajemy się targetem danej strategii marketingowej. Chociażby kupując sok w hipermarkecie.
    – Kupujemy go w sklepie, który pośredniczy w sprzedaży między dostawcą soku z hurtowni, a sklepami danego hipermarketu.
    – Hurtownia pośredniczy w pozyskiwaniu soku od producenta soku, który posiada regionalne struktury zajmujące się dystrybucją soku do hurtowni z regionalnych magazynów producenta.
    – Regionalny magazyn producenta pośredniczy w dostarczaniu soku z fabryk soku znajdujących się w różnych zakątkach Europy.
    – Fabryki soku z różnych zakątków Europy pośredniczą w pozyskiwaniu oraz selekcji owoców od spółdzielni rolniczych w danym regionie.
    – Spółdzielnie rolnicze pośredniczą w pozyskiwaniu owoców od różnych rolników zajmujących się hodowlą danych drzew
    – Rolnicy zajmują się pozyskaniem owoców zgodnych z wytycznymi spółdzielni korzystając z pracy pracowników oraz nowoczesnych maszyn
    – Nowoczesne maszyny rolnicy kupują korzystając z dopłat UE, zgodnie z wytycznymi. Otrzymują je za pośrednictwem kancelarii zajmujących się wnioskami do biurokracji UE o dopłaty.
    – Biurokracja UE pośredniczy w weryfikacji wniosków i w wydawaniu pieniędzy pochodzących z budżetu UE, który jest tworzony za pośrednictwem składek pochodzących z podatków w krajach członkowskich
    Prawie każda z tych instytucji posiada całe zaplecza marketerów, managerów, prawników, dostawców i rekruterów, którzy biorą udział w pośrednictwie między usługami. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jako web developer/grafik jesteś wynajęty do realizacji projektu, który najczęściej stanowi platformę pośredniczącą między pośrednikami producentów, którzy poszukują pośredników dystrybutorów, którzy pośredniczą w dystrybucji towaru do mniejszych dystrybutorów lokalnych. Zlecenie pochodzi zatem od pośrednika pośrednika pośrednika pośrednika pośrednika, gdzie każdy z pośredników chce zarobić jak największy procent na swym udziale w transakcji, a my jako realizatorzy ostatecznego produktu marketingowego jesteśmy zawsze skazani na chciwą chęć poniesienia jak najmniejszych kosztów dla marketingu.
    Stąd pochodzi niemalże gwarancja raka z przerzutami, który przerodzić się może w wyższe stadia.
    Dlatego ważne jest zweryfikowanie, czy potencjalny klient jest producentem, usługodawcą, a może po prostu pośrednikiem w dostarczaniu danej usługi/produktu. Jeśli mamy do czynienia z pośrednikiem, powinniśmy postarać się ustalić na ile głęboko nasz klient jest oddalony od dzielenia łupów. Jeżeli oferuje ofertę oferowania ofert, to wiedz, że dzieje się coś ZŁEGO.
    Jeśli zaś oferuje gammę produktów/usług bezpośrednio z ofert różnych producentów lub usługodawców, to wiedz, że może z tego być coś DOBREGO. Dowiedz się zatem, jak sprawa wygląda w kwestii pozostałych musików.

    b) Szamani 
     – potocznie ujęte przeze mnie osoby, zajmujące się wszelkiego rodzaju usługami o nadprzyrodzonym pierwiastku. Definicja szamana pochodząca ze słownika języka polskiego – (1.1) rel. wśród niektórych ludów azjatyckich, np. u Eskimosów i Indian, człowiek uważany za pośrednika między duchami, bóstwami, demonami a ludźmi, osoba o nadprzyrodzonej mocy, czarodziej i znachor pierwotnej religii szamanizmu;
    Tutaj nie ma lepszego sposobu zdefiniowania tej grupy rakogeneratorów, od podanej przez słownik. Każdy z Szamanów posiada bowiem swój indywidualny totem i oferuje usługi pośrednictwa w kontaktach z tym mitycznym przodkiem, zjawiskiem lub bóstwem, w celu uzyskania indywidualnych porad rzekomo pomagającym klientom w radzeniu sobie z danym zjawiskiem. Szamani mogą występować pod postacią wszelkich usług doradczych, które działają na zasadzie mistrz-uczeń. Gdzie mistrz posiada dostęp do kontaktowania się z mitycznym bytem jego totemu. Uczeń oddaje się całkowicie w jego ramiona i wykonuje polecenia, bardzo często dowiadując się od mistrza nie tylko, jak osiągnąć określony przez siebie cel/rezultat, a dowiadując się ponadto jaki to ma być cel lub rezultat.Zawsze posługują się obszerną nowomową, swoje usługi nazywają zazwyczaj mieszając nowomowę z klasycznymi nazwami. 
    Na przykładzie:
    – Diet Coaching – czyli coaching dietetyczny. Szaman zazwyczaj posiada wykształcenie wyższe w zakresie klasycznej nauki, którą w tym wypadku jest dietetyka. Dyplom dietetyka, Szaman wykorzystuje do potwierdzania wszelkich swoich tez i tworzenia swojego ogromnego autorytetu – wszechwiedzącego mistrza, który używa wszelkich szamańskich hashtagów, dzięki czemu wiesz, że pomoże Ci on w podniesieniu motywacji, czy pewności siebie, co pozwoli Ci świadomie i indywidualnie decydować o tym, co będziesz jadł i kiedyUsługi wycenia na horrendalne kwoty, twierdząc, że ich metody to jest to czego szukasz i nigdzie indziej nie znajdziesz. Raz ulegniesz i już po Tobie. Będziesz do końca życia wprowadzał coaching/mentoring/networking w każdym aspekcie swojego życia. Korzystając przy tym z usług innych szarlatanów, którzy oferują dziwne „metody” paramedyczne pasujące do totemu Szamana (przykładowo – „terapie” falami uderzeniowymi, „suplementowanie” leczniczymi napojami uzyskanymi z wody kranowej, czy „badanie” Twojego DNA z materiału pochodzącego z jamy ustnej i wiele wiele innych). Wszystko to kosztuje krocie i jest oczywiście dostosowane do Twojego budżetu, ale polega to na tym, że mistrz wie ile zarabiasz, pomoże Ci zarobić więcej, a Ty możesz to wszystko wydać na nieskończone, potęgujące niewolnictwo, mrugające promyki nadziei, które szybko gasną, ale mistrz wskaże Ci co kupić, aby zabłysły na nowo.Podobnie z każdym innym coachingiem, mentoringiem, drogą do sukcesu, celu, który gdy osiągniesz… to będziesz musiał osiągnąć następny. Ciężko to opisać, bo to potrafi być chociażby zatem podam powiązane hasztagi w angielskim:
    #psychology #life #work #businness #relation #mind #inspiration #motivation #success #change #sales #marketing #hustle #entrepreneur #dreambigger #goals #selfimprovement #growth #knowledge #passion #changesDlaczego poświęciłem tak dużo tekstu dla samych Szamanów?
    A no dlatego, że w moim uznaniu wykonywanie projektów dla Szamanów zawsze wiąże się z współpracą z osobnikiem, który zna różne techniki manipulacji, kieruje się przede wszystkim zaspokojeniem swoich potrzeb i ceni swój czas tak samo, niezależnie od tego, czy ktoś jest jego klientem, czy też nie. Każda chwila poświęcona Tobie jako zleceniodawcy, to de facto coś co pozwala Ci mieć kontakt z Jego Ekscelencją, pośrednikiem w kontaktach z totemem. 😀
    Zatem realizowany projekt w ich uznaniu, to coś więcej niż zwykły projekt. To możliwość dla Ciebie, do osiągnięcia wyższego stanu motywacji, pewności siebie i samospełnienia. Współpraca, która pozwoli Ci poznać sposoby prowadzące wprost do sukcesu biznesowego. Unikaj Szamanów jak ognia, bo swoimi podstępnymi sztuczkami zmanipulują Cię prędzej, czy później. Dodatkowo mało zarobisz i stracisz dużo czasu. Nie łudź się, że mistrz zapłaci Ci więcej aniżeli jakikolwiek inny zleceniodawca. Jeżeli zgadza się na wysoką stawkę – będzie stawiał wymagania, które zajmą więcej czasu aniżeli mógłbyś się spodziewać. W większym lub mniejszym stopniu będziesz stratny. Najgorzej, jeśli będziesz stratny, a przy tym jednocześnie zadowolony z tej współpracy, to wiedz, że stało się coś bardzo niedobrego.Jeśli jesteś freelancerem, to po prostu wbij sobie do głowy – Nie dla Szamanów.Przykłady Szamanów pod różnymi postaciami:
    – Car coaching. Zjedz tę żabę. Barbara Lech – https://www.youtube.com/watch?v=ZEWD2s0xM70
    – Hypnotherapy Masterclass Mentoring Polska. Testymonial – https://www.youtube.com/watch?v=-51IReqyJbY
    – Coaching Relacji. Sławomir Rak(!)https://www.youtube.com/watch?v=8h3OABHCGKM

Podsumowanie mych „musików kancerofobicznych”.

Na MLM/Szamanach kończą się moje musiki. Mam nadzieję, że zasady te są czymś, co ubogaci Twoją wiedzę i pozwoli uniknąć nieporozumień w przyszłości.

Wspólnie powinniśmy budować poczucie godności polskich programistów/grafików, a odebrać monopol na spryt chciwcom i oszustom, których na polskim rynku nie brakuje. Pamiętajmy, że negocjowanie naszej oferty bez uzasadnienia, to próba oszustwa. Budujmy w sobie instynkt samozachowawczy, który pozwoli nam wypracować automatyczne wykrywanie klientów, którzy są jacyś dziwni.

Mój wpis skierowałem przede wszystkim do freelancerów działających przede wszystkim na polskim rynku.

Chętnie usłyszę Wasze zdanie, sugestie, pytania. Może sam posiadasz jakiś sprawdzony solution działający jako „musik”?

Przepraszam za błędy ortograficzne i interpunkcyjne, ale nie miałem jeszcze czasu na korektę. Wkrótce zaktualizuję.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *